Blog otwarty w sprawie emerytów

Prezesi, Szefowie i Przewodniczący!

Ladies and Gentelmen!

Kandydaci i Kandydatki!

Obserwując, śledząc, inwigilując Wasze poczynania w czasie kampanii wyborczej, w trakcie obrad na sali, przy różnych stołach, podczas wystąpień mniej lub bardziej ważnych, stwierdzam z przykrością, że z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z minuty na minutę, (o sekundach nie wspomnę) robi mi się coraz bardziej smutno, przykro i w ogóle…

Bo jest tak: cała podzielona politycznie Polska prowadzi dyskusje na temat komórek jajowych i plemników, kłóci się o zapłodnienie in vitro, o życie poczęte, kredyty dla młodych i czas przejścia na emeryturę.

A co potem? A co z tymi, którzy już niczego nie poczną, ani się nie zapłodnią, na kredyty się nie łapią, ze względu na wiek i niskie dochody, a na emeryturę już przeszli?

Czy zauważyliście, że w Waszych wypowiedziach, przemówieniach, obietnicach i planach na przyszłość nas – emerytów po prostu najzwyczajniej nie ma?!

z10707396Q,Pomoc-spoleczna

Emeryt pojawia się głównie wtedy, kiedy mowa o jego emeryturze i obciążeniu nią budżetu państwa.

Emeryt pojawia się, gdy mowa o kiepskiej formie szpitali, też finansowej oczywiście.

Konieczność wypłacania emerytur, tych obecnych i tych przyszłych, to cios dla gospodarki, przyczyna jej zahamowania, a nawet możliwość doprowadzenia do bankructwa państwa. Przecież emeryt, obecny i przyszły, depresji może się nabawić słuchając i czytając takie teksty. Świadomość, że przez niego upadnie wszystko i nie będzie nic, doprowadzić może do samounicestwienia.  

Kandydaci i kandydatki!

Prezesi, szefowie i przewodniczący!

Laides and Gentelmen!

Nie potraficie nawet ustalić jednakowej dla wszystkich miast ulgi na przejazdy komunikacją miejską. Przebywając w mieście Z. byłam świadkiem przejmującej sceny. Oto autobusem miejskim jechała pani w wieku 74 lat, pochodząca z innego miasta. Dostała się w kleszcze tzw. „kanarów”. Pani nie miała biletu, gdyż w jej miejscowości ludzie w wieku powyżej siedemdziesiątki jeżdżą za darmo. Oczywiście wypisano jej mandat za jazdę bez biletu – 300 zł i pouczono, że powinna sprawdzić warunki jazdy bez biletu w … internecie!

Szukałam w swojej okolicy czegoś dla siebie jeszcze młodej i energicznej emerytki. Bo dla dzieci i młodzieży atrakcji sporo. Warsztaty teatralne, wokalne, zajęcia sportowe w różnych dyscyplinach sportu, w szkole różne kółka zainteresowań, byleby tylko młódź chciała korzystać… Za darmo. Dla seniorów znalazłam zajęcia plastyczne – malowanie na szkle, szydełkowanie, wykłady z historii miasta.  Część za odpłatnością. Do szydełkowania i malowania serca nie mam. Historię miasta znam na wylot, sama uczyłam jej  w szkole. Oczywiście była gimnastyka i pływanie dla takich jak ja, ale też wysoko pełnopłatna. Radocha. Oczywiście były ulgowe bilety na koncert, ale muzyki poważnej lub ludowej. A ja chętnie bym tak posłuchała dobrego rocka. Wszak moje pokolenie wychowało się nie tylko na Bachu. Za naszych czasów grali już Rolling Stonesi i AC DC. No niestety, jakoś hardrock z emerytami się nikomu nie kojarzy, a powinien… Bilety ulgowe w większości przysługują dzieciom i studentom. Wszak młode pokolenie musi się rozwijać. Stare – zwijać. Koleżanka powiedziała mi, że marudzę i mam się cieszyć, że w ogóle ktoś coś  dla seniorów robi. Nie będę się cieszyć. Foch i tyle!

Czyżby tylko Jurek Owsiak ze swą Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy pamiętał o ludziach wymagających troski ze względu na wiek? Coroczna zbiórka na oddziały geriatryczne jest jedyna akcją przypominającą społeczeństwu o seniorach.

Kościół Katolicki też ostatnio tylko o poczętych i nie poczętych …

Druga w tym roku kampania wyborcza, a tu o emerytach cisza. Wynika z tego, że najważniejsze, to wysłać człeka na tę emeryturę i mieć go z głowy.

Dobrze, nie będę już marudziła. Obracam się w kręgu jeszcze zdrowych i pełnych chęci do życia emerytów, takich na miarę XXI wieku. Zawsze coś się uda zorganizować, zrobić jakąś zrzutkę i wyjechać, niekoniecznie na pielgrzymkę. Bo jak emeryt sam sobie czegoś nie zorganizuje, to nikt mu nie pomoże, dobrze, za ostro – mało kto mu pomoże.

Prezesi, Szefowie i Przewodniczący!

Ladies and Gentelmen!

Kandydaci i kandydatki!

Póki co, nie mam na kogo zagłosować w wyborach parlamentarnych. Wszystkie partie mnie olewają. Chyba ja też je oleję i pójdę sobie na spacer. Z kijami. W ramach relaksu i samoobrony przed skutkami emerytury. 

 moja twórczość literacka www.czarownice.kosz.pl

polecam zakładkę „Sceny erotyczne z życia emerytów”

Coś mi tu nie gra….

Niby wszystko w porządku i OK. Pogoda w normie, raz pada, raz świeci. Cukier we krwi też w normie. Pies nadal szczeka na dzieci i facetów. Emerytura ciągle taka sama….

Powinnam być happy… Ale coś mi tu nie gra….

Spotykam koleżankę. Narzeka na świat i na ludzi. Może ma powody, nie wnikam. Ale ona wnika. Głośno twierdzi, że na polityce się nie zna, po czym rozpoczyna wykład agitujący na rzecz jednej z partii. Mówi długo i namiętnie. Rozkłada stan gospodarki na czynniki pierwsze. Przytacza argumenty „za”, podaje przykłady medyczne typu „ Jak długo czekałaś na wizytę u diabetologa”. Obalam jej argument. Moja cukrzyca jest jeszcze na etapie lekarza rodzinnego. Oczywiście koleżanka ma inne argumenty agitacyjne, ale co trzy zdania rozwinięte, wielokrotnie złożone twierdzi, że na polityce się zupełnie nie zna.

Moja sunia chwyta sens, a właściwie bezsens monologu i zaczyna szczekać na parkującego obok sklepu rowerzystę. Wyjaśniam, że muszę iść, żeby psa nie denerwować.

Oj, coś mi nie gra w wypowiedzi znajomej….

Wiadomości. Oto w tramwaju na Pradze- Południe pobiły się dziewczyny. Uczeń popełnia samobójstwo. Dziewczyna po wyjściu ze szkoły wpada pod samochód.

Masa komentarzy. Większość przypisuje winę … szkole. Nie nauczyła, nie wychowała. Źli nauczyciele, złe programy, zła dyrekcja. Trzeba kontrolować i wymagać.

Coś mi tu nie gra…

Sama pracowałam w szkole i jakoś nie mogę przypomnieć sobie, żebym uczyła dziewczyny agresji. Wprost przeciwnie. Na przedmiocie zwanym językiem polskim, podczas omawianie „Krzyżaków” mocno podkreślałam, że pojedynek Zbyszka z Rotgierem to nie wzór do naśladowania, tak załatwiano sprawy w średniowieczu, teraz mamy XXI wiek…  Jeśli uczniowie dokuczali innemu, interweniowałam. Rozmawiałam. Ba, nawet krzyczałam. Niektórzy czuli się wówczas niekomfortowo. Skarżyli się, że podnoszę na nich głos, bo powinnam spokojnie, pedagogicznie. Kiedyś można było powiedzieć uczniowi, że jest tumanem. Dziś nawet określenie „dziecko wiatru i kurzu” może obrazić uczucia nastolatka. Nie mówię. Nie znam również nauczyciela wpajającego uczniom nienawiść lub uczącego agresywnych zachowań podczas lekcji matematyki czy geografii. Czynią to inni ludzie, w innych okolicznościach. Dlaczego więc o wszystko, co złe, obwinia się szkołę?

Coś mi tu nie gra….

Ustawa o in vitro wzbudza emocje. Nie zawsze zdrowe. Kilku senatorom za syndrom ocaleńca i wrota piekieł, jestem w stanie wybaczyć. Ich wybór na funkcję doradcy rządzącym to klasyczny przykład błędu statystycznego lub wyjątek potwierdzający regułę. Ale chwilami aż się prosi o brzydki komentarz, że PRL wiedziała co robi, nie powołując senatu do życia… Brr, groźnie się zrobiło… Niestety, sama jestem ocaleńcem (czwarta ciąża mamy, choć  bez in vitro) i muszę oświadczyć, że  przypisywanego mi syndromu nie mam, ale mam prawo do własnego zdania tak, bo ….

Coś mi tu nie gra.

Najbardziej zadziwiają mnie jednak osoby związane z Kościołem, które mają być reprezentantami Boga na naszym ziemskim padole. Oto na Jasnej Górze, symbolu polskiej wiary w Boga, ktoś pięknymi słowami, starannie zbudowanymi zdaniami nawołuje do wystąpienia przeciwko rodzicom, którzy ponoszą winę za urodzenie dziecka z in vitro. „Za to odpowiedzą dorośli przed Bogiem” – którzy? Bóg i Chrystus kazał kochać innych, wszak powiedział „Będziesz miłował swego bliźniego, jak siebie samego”.

noworodek-17780527

Coś mi tu nie gra…

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego samotna matka porzucona przez męża, nie może być pełnoprawnym członkiem Kościoła Katolickiego. Nie może przystępować do komunii, być matką chrzestną… tylko dlatego, że nie sypia ze swoim mężem? A może powinna napaść na niego i po prostu go zgwałcić?

Ojej, chyba posuwam się ciut za daleko… na dziś wystarczy. Włączę jakąś płytę. Tam wszystko dobrze zagra.  

stara płyta

moja twórczość literacka na www.czarownice.kosz.pl