A mnie się marzy kurna chata….

PS. I proszę moje z maja przepowiednie sprawdzają się  …. a wóżbitą nie jestem… – 13 sierpnia 2015

A więc mamy kolejna porcję politycznych obietnic. W swej kampanii na prezydenta obecny prezydent puścił wodze fantazji lepiej niż organizm w znanej reklamie. Tam organizm bierze na wszystko kredyt w formie mini rat. W przypadku prezydenta – elekta będzie tego znacznie więcej. Jako osoba pozbawiona fantazji w sferach materialnych i stąpająca twardo po asfalcie, w pełne spełnienie politycznych przedwyborczych obietnic nie wierzyłam, nie wierzę i nie uwierzę. Zatem co według mnie będzie dalej…. O, tutaj można puścić wodze fantazji.

Oczywiście na początku usłyszymy, że prezydent nic nie może, bo konstytucja i obecny rząd mu nie pozwalają. Konieczna jest zmiana konstytucji i rządu.

Jesienią zmieniamy konstytucję i rząd. Parę obietnic, w tym ustawa o promocji i propagowaniu „idei pozostania młodzieży w kraju” – poprzez plakaty, bilbordy, znaną telewizję i rozgłośnię radiową – przechodzi w sejmie i senacie.

Pozostałe, w tym zrównanie poziomu życia polskiego emeryta z emerytem niemieckim, oczywiście nie ma szans na ujrzenie światła w formie zmaterializowanej. Po bliższym zapoznaniu się ze stanem finansów państwowych, żadna podwyżka rent i emerytur nie wchodzi w rachubę, bo nie ma z czego płacić. Do wielominusowego stanu narodowego skarbca przyczyniła się oczywiście rabunkowa gospodarka poprzedniej ekipy rządzącej. Obecna musi bałagan uporządkować, a to musi potrwać. Do następnych wyborów. Za cztery lata prezydent obieca, że jeśli naród wybierze po raz drugi obecnych rządzących, to wtedy on spełni swe obietnice. Wówczas okaże się, że cztery kolejne lata to stanowczo za mało, żeby zrobić porządek po komunie i wszystkich poprzednich rządach. Konieczne trzeba po raz drugi wybrać tego samego prezydenta, żeby miał kolejne pięć lat mógł zrealizować obietnice sprzed pięciu lat, a potem jeszcze raz na cztery lata tę samą rządzącą, a potem znowu tego samego prezydenta (bo ustalono, że ten urząd  może trwać i trwać….) i potem znowu…

Nie, nie dosyć. Mam dość polityki i politycznych obietnic. Wyjeżdżam. Na wieś, bo:

(…) mnie się marzy kurna chata.          

Zwyczajna izba zbita z prostych desek,                  

Żeby się odciąć od całego świata,                  

Od paragonów, paragrafów i wywieszek                

Zaszyć się w kącie w kupie liści           

Tak, żeby tylko koniec nosa było widać                

Nic nie zamiatać, nic nie czyścić          

Nie kombinować, co się jeszcze może przydać

(J. Plaskota, J. Kaczmarek)



 hqdefault